Umiar.

No i jest szał pał! Inaczej nazwać tego nie można.

Nie ma na świecie za wielu rzeczy, których nienawidzę. Są takie, których nie lubię – jak obieranie ziemniaków czy popękanych ust. Natomiast nienawidzę splątanych makaronów (wiecie… takich firanek) i TŁUMÓW LUDZI w sklepach przed każdym świętem albo przed dniem wolnym. No szał pał!!! Ja się pytam co on wszyscy kupują? W maju przed majówką, w czerwcu przed Bożym Ciałem, w lipcu bo wakacje, w sierpniu bo koniec wakacji, we wrześniu bo początek roku szkolnego, w październiku bo piździ, a w grudniu to… to… to zwyczajnie brak słów.

W weekend moja najstarsza szarańcza obchodziła swoje kolejne urodziny. W niedzielę zaproponowałam wyjście do kina. Byłam przekonana, że jest niehandlowa niedziela (totalnie abstrahuje od tematu czy niedziele powinny być handlowe, czy nie). Nigdy, ale to przenigdy nie chodzę do centów handlowych w weekend, chyba że mnie przymusi sytuacja, typu zapomniałam kupić prezent na urodziny a jedziemy za godzinę 😉 Nie śledzę kiedy są handlowe, kiedy nie, lata mi to i powiewa. Jakie było zatem moje zdziwienie gdy wjeżdzając na parking, zobaczyłam milion aut i ani jednego miejsca parkingowego. Przytkało mnie z wrażenia. Najchętniej zawróciłabym do domu, ale suszenie głowy przez szarańczę trwałoby jakiś tydzień, więc zacisnęłam zęby i ze sztucznym uśmiechem zadowolenia dotarliśmy do kina.

Ludzi było tysiące. W każdym sklepie. Jedni z wielkimi koszykami zakupowymi, wypchanymi po brzegi, inni siedzieli z telefonami na pufach, jeszcze inni robili zdjęcia przy choince i ozdobach świątecznych. Nie mówię już o szturchaniu jeden drugiego, przeciskaniu się i oczach dookoła głowy, bo przy szarańczy to i to za mało.

Nienawidzę.

Ja wiem, że niektórzy nie mają czasu i zakupy muszą zrobić wtedy kiedy mogą. Rozumiem, że niektórzy nie mają życia i wolą gapić się na telefon w galerii handlowej a nie w domu – zawsze wtedy mogą powiedzieć, że gdzieś wyszli. Nawet zdjęcia z choinkami nie robią już na mnie takiego wrażenia – w sumie fajna sprawa. „Hej, co dzisiaj robimy? A wiesz jest niedziela, to chodźmy do centrum handlowego zrobić sobie zdjęcie z tamtejszą choinką. Z tą jeszcze nie mamy zdjęcia w albumie.” 😉

Umiar dla nas Polaków jest czymś bardzo trudnym. Nie do końca rozumiem z czego to wynika. Może dlatego, że mamy to w genach? Może ze względów historycznych, bo zawsze było ciężko i pod górkę w przeszłości i trzeba było kombinować by mieć, nie mówiąc o dostatku. Może dlatego, że zawsze goniliśmy zachód i wydawało nam się, że marzymy o tych dobrach i luksusach. A kiedy te dobra i luksusy mamy na wyciągnięcie ręki, a nagle zbliża się majówka, wpadamy w panikę, że za chwile będą puste półki i tylko ocet zostanie. Mam wrażenie, że ludzie nie doszli jeszcze do tego, że to tylko dwa dni i będzie masło, będzie chleb. Ba! Nawet kawałek szynki się znajdzie. Zamiast umiaru jest przepych i „zastaw się a postaw się”. Tylko po co? Nawet nie chcę wiedzieć ile z tego kupionego jedzenia wyląduje w koszu, ile sukienek kupionych „bo muszę jakoś w święta wyglądać” przeleży w szafie 3 lata, po czym skończy w pudle dla Caritas. Ile zwierząt wyląduje w schroniskach, bo ktoś zamiast umiarem i rozsądkiem, kierował się odtwarzaną w głowie scenką z amerykańskiej reklamy, gdzie dzieciak wyciąga zwierzątko spod choinki i jest taki szczęśliwy…

Umiar. Trudne słowo. Ciężko jest żyć z tym słowem na co dzień. Trzeba jeść z umiarem by dupa nie przytyła. Umiar należy zachować w pracy by się nie przepracować. Nawet ćwiczyć trzeba z umiarem, co by się nie przetrenować. Jak na codzień ciężko jest się zastosować, to co zrobić kiedy nagle jest impuls i szał pał? Zostań człowieku w domu, zamknij się od środka na klucz i daj go sąsiadowi przez okno, żeby przypilnował przez dwa dni. Koniecznie odłącz internet! Tak też idzie robić zakupy. Nie bój się. Nie umrzesz. Z lodówki zjesz to, co trzeba i nic się nie zmarnuje. Może poczytasz książkę, którą kupiłeś pół roku temu? Zrobisz „research” w szafie i znajdzie się idealna kreacja na wyjście oraz obejrzysz kolejny raz Kevina i będziesz zwyczajnie szczęśliwy…

Ja tak robię od wielu lat 🙂 Żyję. Fakt, czasami nie mam chleba na śniadanie bo o nim zapominam, ale wtedy robię naleśniki. Dzieci szczęśliwe, ja szczęśliwa, mąż nie bardzo ale przeżyje 🙂

Omijam centra handlowe w weekendy, serio. 🙂 A Ty zakupy przed świętami już zrobiłeś? 😉

fotokod

 

P.S. Tak dla jasności – jeśli chodzi o buty, to przy tym słowie nie ma czegoś takiego jak umiar. Nie pasuje do siebie i koniec kropka. 😀

11 myśli w temacie “Umiar.

  1. Przed chwila gadaliśmy przez telefon, a teraz siedzę u babci z mamusia tzw my3 i czytam twój post na głos właśnie przy kawusi i rozpoczynamy dyskusje na temat świątecznego szaleństwa =D pozdrowienia =) =*

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pozdrów zatem mamę i babcię :* Pamiętajcie by sobie odpocząć a nie tylko „się narobić” przez ten świąteczny czas :*

      Polubienie

      1. Dziękuję za pozdrowienia i tobie życzę wesołych świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego roku i bierz sie za pisanie książki👍

        Polubienie

  2. Miło Cię poczytać na głos

    Polubione przez 1 osoba

    1. A dziękować, dziękować 🙂

      Polubienie

  3. Mam podobne przemyślenia … najczęściej cały rok kojarzy mi się z „rokiem świstaka”. 😉 Te same ceremonie, kłótnie, zakupy, gorączka przedświąteczna, zmienne nastroje, kace, czasem przyjemności. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mój 2019 był inny. Wiele rzeczy wyglądało inaczej niż zakładałam w styczniu. Jednak elementy wspólne z poprzednimi latami, jak najbardziej są 😉 Bo te życie tak wygląda… grunt to być szczęśliwym w tym całym szaleństwie 😉

      Polubienie

  4. Wiesz Karolciu co ci ludzie kupują? A na przykład śledzia, bo zapomnieli. Tak jak ja. Wielu z nas kupuje za dużo i na ostatnia chwilę, ale wielu wpada po dwa towary. Moje święta pod względem jedzenia są minimalistyczne. Ale i wielkich nasiadówek jedzeniowych u mnie nie będzie, to mogę pozwolić sobie na minimalizm. Ile osób będzie u Ciebie na Wigilii i przy świątecznym stole. Zapewne zjadą się najbliżsi Wasi.

    Polubienie

  5. Lubię kupować, ale niestety tak jest, że na Święta są kolejki, tłumy ludzi, jak co sezon. Wesołych Świąt. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Może z czasem się trochę ludzie opamiętają, że nie to jest najważniejsze 🙂 Spokojnego czasu z rodziną i przyjaciółmi życzę 🙂

      Polubienie

Odpowiedz na Andrzej Rawicz (anzai) Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close