Dawno temu…

… za górami, za lasami i siedmioma dolinami, żyła sobie dziewczynka. Lola, bo tak miała na imię, marzyła żeby stać się jak najszybciej dorosłą – już teraz, bo bycie dziewczynką, wiązało się z iście „dziewczyńskimi” rzeczami. Musiała chodzić na plac zabaw, skakać w gumę z koleżankami, robić domki z koców i bawić się w podchody, co wydawało się jej czasami takie przeciętne, jak tylko może sobie wyobrażać przeciętność siedmiolatka.

Pewnego dnia kiedy Lola zobaczyła pierwszego łonowego włosa, była szczęśliwa jak nigdy. Przecież to oznaka dorosłości – miesiączka, piersi i owłosienie tu i tam. Hormony robiły swoje. Nie tylko z ciałem Loli, ale i głową. Życie nastolatki to pasmo niepowodzeń, kłótni, nieakceptacji siebie. Wzloty były częste, jednak tak szybko spadała, że nie pamiętała o nich, po tych bolesnych upadkach. Bycie dorosłym nie było już marzeniem – było celem. Jedynym. Najważniejszym.

Zaciągnęła się papierosem. Spojrzała na panoramę zapłakanego miasta i zaciągnęła się raz jeszcze. Chmury były ciężkie, wręcz ołowiane. Wisiały już tak dwa dni i nie chciały się ruszyć. Liczba samobójstw przez te dwa dni skoczyła do góry. Lola spojrzała w dół przez barierkę. Dziewięć pięter. Spory kawałek do ziemi. Odepchnęła od siebie jednak tą myśl. Zastanawiała się jednak, co i jak to się stało? No bo jak nazwać stan w swoim życiu, kiedy jedyny cel został zrealizowany, a nie ma się pomysłu na resztę życia? Była dorosła… I to od dłuższego czasu. Trzydzieści pięć lat to już wystarczająco by być pewnym, że jest się dorosłym. Oczywiście nie tyczy się to mężczyzn. Oni nigdy nie dorastają. Tego też nauczyła ją dorosłość. Zresztą jak wielu innych rzeczy, o których Lola jako dziewczynka a potem nastolatka z jednym łonowym włosem, nie zdawała sobie sprawy. Dorosłość – czas kiedy jesteś Bogiem, bo decydujesz za siebie a nawet za innych. Masz pieniądze. Masz szpilki. Masz samochód, który jeździ gdzie chcesz i kiedy chcesz. I dom z wielkim ogrodem. Uśmiechasz się i chodzisz malować paznokcie. Raz czerwone, raz różowe. A co tam, można zaszaleć i na niebiesko też można sobie walnąć i nikt nie smęci nad głową „Coś ty z sobą zrobiła!” Możesz się nachlać i rzygać na drugi dzień. Możesz kochać z wzajemnością i wszystko oczywiście skończy się happy end’em. Wszystko.

Dorosłość okazała się zakłamaną suką.

Jedyny happy end to Kostek, który siedział przy stole, układał puzzle i podgryzał kanapkę z ketchupem. Gdyby nie on, już dawno sprawdziłaby jak szumi wiatr, lecąc z dziewiątego piętra. Dla niego jest silna.

W sumie nie ma źle. Ma pracę. Zarabia całkiem dobrze. Mieszkanie też ma, może to nie dom z ogrodem, ale za to jakie ma widoki – panorama całego miasta. No dobra… Auta nie ma – zabrał komornik miesiąc temu. Ciężko było spłacić raty. Kij z samochodem. Wieczna skarbonka. To hamulce, to żarówka, to ubezpieczenie i ta wiecznie kończąca się benzyna! Jakby parowała z tego pieprzonego baku! Co się nalało to pstryk i nie ma. Teraz  ma spokój. Fakt, że do szpitala trzeba jechać dwoma autobusami, ale wszystko da się przeżyć. Przecież jeszcze tydzień, góra dwa. Obudzi się, wstanie z łóżka, powie jakiś żart jak to on, że „Ale się wyspałem” albo „Czym wyście mnie karmili, że mam 3 kilo więcej” i wszyscy zaczną się śmiać. I będzie jak przed kłótnią… Przed wypadkiem.

Odpaliła następnego papierosa. Ręce trzęsły się jak za każdym razem, kiedy myślała o szpitalu. Ile by dała, by z powrotem wrócić do skakania w gumę z koleżankami i budowania domków z koców na placu zabaw…

 

 

PS. Moja 5 letnia córka ostatnio powiedziała, że jak najszybciej chciałaby być dorosła. Olu – bądź dzieckiem jak najdłużej. Dorosłość jest przereklamowana.

PS. 2 Historia zmyślona, przerysowana, ale możliwa i jak najbardziej prawdziwa. Ilu z nas marzyło o dorosłości, tym samym kiedy do niej dotarliśmy, marzymy by cofnąć się w czasie? Uświadamianie dzieci jak wygląda prawdziwa dorosłość leży w naszym obowiązku. Mówienie „Kiedyś będziesz tęsknić za szkołą” albo „Co ja bym dała żeby być w Twoim wieku” NIE jest uświadamianiem.

Spokojnego majowego weekendu :*

18 myśli w temacie “Dawno temu…

  1. Smutne to, bo może być prawdziwe …

    Polubione przez 1 osoba

  2. Niestety, ciężko być zadowolonym z tego, co się ma. Panuje jakieś dziwne parcie na „przyszłość”, którą wszyscy się zamartwiają. Tymczasem życie ma tendencję do układania się. Lepiej lub gorzej, ale płynie i musimy sobie z tym radzić.
    Bądźmy dziećmi jak najdłużej. Cieszmy się tym, co mamy i kochajmy. Po prostu żyjmy.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. ..bo trzeba myśleć o przyszłości, ale jakoś realnie, bez koloryzowania za bardzo… Mieć cele, plany, marzenia, ale wiedzieć że samo to nie przyjdzie, że trzeba na to zapracować samemu. Teraz panuje przeświadczenie – mi się należy, a potem zdziwieni, że manna nie leci z nieba 😉

      Polubione przez 1 osoba

  3. Patrzę na mojego dzieciaka, jednego, drugiego, trzeciego… i myślę sobie „nie dorastaj nie!!!”

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też tak myślę i to coraz częściej…

      Polubienie

      1. A znasz ten fragment, kiedy Kangurzyca śpiewa to Maleństwu? „Nie dorastaj nie”? Ja mam od razu mokre oczy gdy to słyszę

        Polubienie

      2. Nie znam, ale są momenty kiedy nic nie potrzebuję, żeby płakać patrząc na moje dzieci 😀 😛

        Polubienie

  4. „Oczywiście nie tyczy się to mężczyzn. Oni nigdy nie dorastają”. -Uśmiechnęłam się.
    Podobne refleksje i argumenty rodzą się we mnie od jakiegoś czasu. Patrzę na moje dzieci i myślę „nie dorastajcie, bądźcie szczęśliwe”.
    Piękny wpis. Ściskam Cię.

    Polubione przez 1 osoba

    1. …no cóż poradzę, że z mężczyznami tak jest 😉 Buziaki :*

      Polubione przez 1 osoba

  5. Ja osobiscie moim dzieciakom gadalam zeby sie bawili i jak najdłużej zistawalu dziećmi , ze dziecinstwo jest krótkie a potem juz tylko dorosłość i trzeba inaczej payrzec na życie…. Bo niewinność dziecka , beztroska szybko , szybko kończą swoje dzieciństwo😶

    Polubienie

  6. A ja myślę, że każdy okres jest nam potrzebny. Wszystko ma swój czas, barwę, smak. warto zakosztować.To, co musi przeżywać dorosły nie jest dane na mirę dziecka. I oby żadne maleństwo, maluch nie musiało stawiać czoła większym wyzwaniom, i mierzyć się z tym co zniszczy jego dzieciństwo!!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się jak najbardziej 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  7. A. że przemy do dorosłości, to normalne, myślimy, że tam czeka wolność. A tu sami musimy skracać sobie ją, nie mama.

    Polubienie

    1. Gdybym wiedziała to kiedy byłam nastolatką, może nie parłabym tak bardzo 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. Myślę, że gdybyś wiedziała, to i tak chciałabyś przekonać się na własnej skórze i pomyślała, „może i są minusy dorosłości ale nareszcie będę mogła sama decydować”.

        Polubienie

  8. Nie uwierzą – cokolwiek powiesz tym małym czortom – nie uwierzą. Mój ojciec załamuje ręce nad koszem Kijanki „Gdzie Ty się tak śpieszysz?! Połóż tę głowę, odpocznij, w tym koszu jest najlepiej, uwierz mi!” – a ona nie wierzy i ćwiczy mięśnie szyi, czołgać się próbuje…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiem… też nie wierzyłam… Teraz myślę, że sposób przekazu był niewłaściwy. A, że młode i tak będą machać na nas ręką to wiem 😉 Każde ma swoją wizję dorosłości 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close