Zdjęcia dzieci w internecie – tak czy nie?

Żyjemy w czasach kiedy cyfryzacja i media społecznościowe wypełniają (niestety) większość naszego życia. Sam tekst nie ma takiego przebicia jak zdjęcie czy rysunek. O wiele łatwiej czytelnika zachęcić do przeczytania artykułu czy posta, kiedy jest ładna oprawa wizualna.

Jak to się mówi – internet to otchłań bez dna, co raz tam wpadnie, tego nie da się wykasować czy „odzobaczyć” 😉 Niektórych rzeczy chciałabym nie widzieć – serio 😀 No ale zobaczyłam i muszę dalej żyć z tą świadomością. 🙂

Jeśli na zdjęciach znajdują się ludzie dorośli można jeszcze niektóre zdjęcia przeżyć. Problem zaczyna się kiedy na fotkach znajdują się zwierzęta czy dzieci. Temat dość kontrowersyjny, bo ile osób tyle opinii. Czy jest jakiś złoty środek?

Jedna strona medalu – ludzie, którzy są absolutnie przeciwni jakimkolwiek zdjęciom w internecie własnych dzieci. Całkowicie rozumiem ich argumenty:

  1. Internet to zło, gdzie grasują zboczeńcy, złodzieje tożsamości i psychopaci.
  2. Po co mam komuś pokazywać moje dziecko?
  3. PO CO MAM KOMUŚ POKAZYWAĆ MOJE DZIECKO?

Druga strona medalu – ludzie, którzy uważają, że wrzucanie zdjęć dzieci to całkowicie naturalna sprawa. Całkowicie zgadzam się z ich argumentami:

  1. Kocham moje dziecko, chcę pokazać całemu światu jakie jest wspaniałe!
  2. No popatrzcie jakie ma piękne oczka i stopki i uśmiech i te rączki…. ooooooo….
  3. Moje największe osiągnięcie – kocham nad życie!!!! Muszę się tym pochwalić!

Tak jak pisałam rozumiem jedną i drugą stronę, ale nie należę ani do jednych ani drugich. Są momenty kiedy chwalę się dziećmi, jednak większość pozostawiam dla siebie. Gdybym miała codziennie pisać o tym co moja szarańcza powiedziała i zrobiła, napisałabym nową „Modę na sukces”. Zdjęć mam tyle, że internet mogłabym nimi zasypać. Dzieci kocham najbardziej na świecie, więc i pochwalić się nimi też mam ochotę i to robię, ale z rozwagą i zastanowieniem. Nie wrzucam codziennie po 10 zdjęć dzieci pt. Ola je śniadanie, Kaja na spacerku, Dawidek bawi się klockami. Jedno zdjęcie na jakiś czas całkowicie zaspokaja moją chęć chwalenia się światu 🙂 A najważniejsze by zdjęcie było nieośmieszające ani mogące kiedyś dziecku zaszkodzić (typu zdjęcie jak maluch siedzi na „tronie”…. Ja wiem, że każdy z nas takie ma za malucha, ale czy wstawicie swoje własne do neta? Nie? No właśnie…) Pamiętajmy, że internet nie zapomina… Bądźmy wyczuleni na rzeczywiste zło czające się gdzieś za cyfrowym rogiem.

Zatem osobiście jestem na tak, jednak z rozwagą. Wydaje mi się, że jeśli zachowamy w każdej dziedzinie naszego życia rozwagę będziemy zdrowsi. 🙂

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Może jednak nie powinno się wrzucać zdjęć dzieci? Dajcie znać co myślicie, tymczasem pozdrawiam i ściskam ciepło Was i Wasze cudne pociechy :*

 

kodmama

9 myśli w temacie “Zdjęcia dzieci w internecie – tak czy nie?

  1. Kiedyś bardziej, teraz mniej, ale nadal i z umiarem lubię pochwalić się światu swoją młodzieżą =) wszytsko dla ludzi =) ale gole dzieci albo 100 zdjęć dziecka na dzień Jeszce kalkulatorem robione to mnie irytują.. Nie ukrywam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też lubię 🙂 Teraz kiedy zdjęcia trochę lepszej jakości to tym bardziej bym chciała 😉 Ale wiem że co za dużo to niezdrowo. 😛

      Polubienie

  2. Wrzuciłem dwa zdjęcia do internetu: bobasa z 1951 r. i plaży w Chałupach z lat 1978-1979, można je obejrzeć tutaj:
    https://bezkomentarza.wordpress.com/2019/03/02/sami-sobie-wychowalismy-i-wykarmilismy-pedofili/#comments
    i na blogu Twojej czytelniczki dowiedziałem się, że jestem „zbokiem”. Wiem, to nie jest dokładna odpowiedź na Twoje pytanie, ale warto się chyba zastanowić nad ewolucja światopoglądu społeczeństwa?
    A Twoja „szarańcza” pięknieje z dnia na dzień. Ja bym jednak ich zdjęć nie umieszczał na blogu, no chyba, że na jakimś anonimowym. Po co kusić „zboków”? 😉
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zdjęcia widziałam bo czytałam ten post… nie wydają mi się jakieś takie by nazwać kogoś zbokiem. Pamiętam czasy kiedy biegaliśmy toples nad jeziorem a maluszki były całkowicie nagie i nie było zgorszenia. Czasy się jednak zmieniają. Ja w swojej kolekcji też mam zdjęcia dzieci na golasa. Nigdy bym ich nie udostępniła, ale czy że je posiadam znaczy że jestem zbokiem?
      Z fotkami szarańczy to ciężki temat… na nich się uczę, przede wszystkim im robię zdjęcia będąc mamą i fotografem, poza tym tak jak pisałam wyżej, czasami mam chęć pochwalenia się moim największym skarbem – wiem, że może to być zgubne w świecie cyfrowych przestępstw….

      Polubienie

  3. Piękne, słodkie te Twoje Okruszki. Myślę, że warto wziąć pod rozwagę same dzieci, czy one chcą aby mama pokazywała je światu. jak małe, to nie dogadasz się i ono nie ma zdania, rozeznania, jak większe, to raczej powie „nie” „Mamo jak możesz”. Jeśli muszę na coś się skłonić, to raczej na nie. Nie wrzucać fotek dzieci.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No właśnie, co osoba to inna opinia 🙂 Jak różni jesteśmy 🙂 Zastanawiałam się kiedyś czy „dzisiejsze” dzieci kiedykolwiek będą patrzeć na internet tak jak my. My kiedyś tego nie mielimy i żyliśmy, oni są wychowywani z wszech dostępem do sieci… Widzę jak dzieci 7-8 letnie chodzą z telefonami i wrzucają swoje „selfiaki” do neta. Ja ostatnio w zasadzie wrzucam zdjęcia tylko i wyłącznie na blogu i to też nie zawsze, staram się ograniczać i wstawiać zdjęcia, których nigdy nie mogłyby się wstydzić… Jednak po dzisiejszym wpisie sama stwierdziłam, że muszę ograniczyć zdjęcia jeszcze bardziej…

      Polubione przez 1 osoba

      1. My czytelnicy, nie mamy nic przeciwko oglądaniu Ciebie. Co Ty na to?

        Polubione przez 1 osoba

      2. No to zostaną zdjęcia robione naturze i przedmiotom, bo ja ani fotogeniczna, ani czasu nie mam tyle by dodatkowo do postów robić sobie zdjęcia 😉 Zawsze wybieram coś z tego co mam. C’est la vie i już 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      3. Ja tam Twoje Okruszki zawsze podziwiam, ale rozumiałabym, że coś naszło, drgnęło, przeleciał cień niepewności, niepokoju i stąd ten post. A Ty specjalnie nie rób, tylko wrzuć siebie jaką lubisz, taką naszą zwyczajną, nie z czerwonego dywanu. A natura, krajobrazy.., też spoko.

        Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Andrzej Rawicz (anzai) Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close