Oszukać przeznaczenie.

Czy po drugiej stronie jest ktoś kto ma astmę? Czy jest ktoś, kto widział prawdziwy atak astmy? Czy zna temat przynajmniej trochę?

Jestem astmatykiem. Rozpoznanym. Zatwierdzonym. Wieloletnim. Zanim lekarze do tego doszli, przeżyłam roczną katorgę z nieustającym kaszlem. Od tak, mój organizm po 21 latach stwierdził, że zacznie chorować. Teraz biorę tyle wziewów i sterydów, że powinnam świecić jak fluorescencyjna Maryja z Lichenia, którą ma moja babcia na swoim kredensie. O dziwo nie świecę, ale mam parę spostrzeżeń na temat tej choroby.

Po pierwsze przychodzi znienacka, wcale się nie zapowiadało, że będę mieć astmę. Nie byłam chorowitym dzieckiem, ani alergii, ani innych większych problemów. Nagle cyk i się zaczęło.

Kiedy pilnuje się systematyczności zażywania lekarstw nie powinno być nasileń – nic bardziej mylnego. Wystarczy większy stres, rozwód czy utrata pracy i nie dość, że astma zaczyna się nasilać to jeszcze dochodzą inne „przyjemności” związane z nerwicą i depresją. Jakie? Na przykład czujesz, że ktoś naciska ci na klatkę piersiową… non stop… 24h na dobę.

Astma nasila się również w zimę, kiedy spada jakość powietrza. Od kilku tygodni mam znaczne pogorszenie stanu zdrowia. Kaszel i czasowe duszności nie chcą mnie opuścić pomimo, że biorę lekarstwa.

Paradoksalnie w ciąży astma odchodziła w zapomnienie. Mogłam odstawić nawet lekarstwa. Lekarz mówił, że tak się zdarza i to ponoć całkiem normalne. Ja nie widzę w tym nic normalnego 😉 Trzy ciąże – trzy razy mogłam odstawić lekarstwa. Lepiej mi się oddychało i nie kaszlałam. Dziwne ale prawdziwe. (Nie, nie będę więcej w ciąży 😛 )

Astma jest irytująca ze względu na to, że w pewnym momencie sam człowiek nie wie, czy już jest chory czy to jeszcze astma. Dopiero kiedy występuje podwyższona temperatura można mieć pewność, że to jakieś dodatkowe przeziębienie. Można szybciej dorobić się powikłań pochorobowych, bo nie miało się pojęcia, że było się chorym.

Czemu o tym piszę? Kiedyś przeczytałam komentarz jakiegoś „uczonego o wszystkim i wszystkich”, że astma to wymysł, że ludzie chcą zwrócić na siebie uwagę, a że taki atak astmy można łatwo udawać to… dopiszcie sobie resztę bo mi szkoda czasu na przepisywanie głupot.

Teraz napiszę Wam jak wyglądał mój piątek… Spędzałam weekend u rodziców razem z moją szarańczą. Po miesiącu, kiedy dzień w dzień kaszlę jak szalona, pomimo, że zażywam lekarstwa i czuję nasilenie różnych innych dolegliwości, poszłam do lekarza rodzinnego. Ten osłuchał, popatrzył, wypisał tabletki na kaszel, dodatkowo ketonal, bo powiedziałam, że boli mnie mięsień na plecach i za dwa dni nie będę mogła skręcać głową. Wykupiłam lekarstwa. Pojechałam do koleżanki na kawę. Godzina 22.00 stwierdziłam, że wezmę lekarstwa. Po godzinie zaczęłam kaszleć mocniej niż w ostatnim czasie. Po kolejnych 30 minutach płuca i oskrzela były tak zaflegmione, że nie umiałam odkaszlnąć wszystkiego co mi się zbierało. Dojechałam do domu z duszą na ramieniu. Śnieg sypie, drogi nieodśnieżone, ja kaszlę jak szalona, ledwo łapię powietrze, jest mi gorąco, duszno. Klimatyzacja włączona na full, ja zaczynam się rozbierać, bo tak mi gorąco. Dojeżdżam do domu, łapię za moje awaryjne wziewy, które biorę kiedy mam nasilenie duszności. Jedna dawka.. nic… druga dawka… czuję że puszcza flegma. Mniej kaszlę, ale oddech zaczyna się robić bardziej płytki. Nie umiem nabrać powietrza. Spojrzałam w lustro. Mój wieczorowy makijaż na połowie twarzy jak na Halloween. Oczy małe, przekrwione, usta fioletowe. Stwierdziłam, że chyba to nie najlepiej, wyszłam z łazienki na kolanach bo brakowało mi sił żeby wstać. Moja mama jeszcze nie spała… Chyba myślała, że się nawaliłam, ale jak zaczęłam stękać, że jadę na pogotowie, szybko obudziła tatę i to on mnie tam zawiózł. Była 2 w nocy, śniegu po kostki i dalej sypało z nieba. Przez chwilę stwierdziłam, że jak się położę to mnie przysypie i znajdą mnie jak przyjdzie odwilż. Zanim zszedł do mnie lekarz, zrobił mi się gigantyczny katar, taki, że zaczęło mi zatykać uszy przez co kręciło mi się w głowie. Siedziałam i dyszałam, nie mogłam patrzeć na światło… Czułam się jak wampir, zresztą chyba nie różniłam się za bardzo wyglądem. Cała ubrana na czarno, blada z rozmazanym ciemnym makijażem, chowałam twarz w rękach, żeby nie dochodziło do mnie jaskrawe światło… Tekst lekarza kiedy na mnie spojrzał: „Co panią do mnie sprowadza?” Wtedy jakoś nie było mi do śmiechu, teraz uważam, że facet całkiem był zabawny, co nie? 😉 Grzecznie odpowiedziałam, że nie umiem oddychać. Pokazałam jakie wzięłam lekarstwa. Powiedziałam, że mam astmę. Dostałam pierwszy zastrzyk domięśniowy. Nic. Dostałam drugi zastrzyk w drugi pośladek. Trochę się poprawiło, ale daleko było do stanu normalnego sprzed kilku godzin, nie mówiąc o tym normalnym oddychaniu podczas wiosny czy lata. Po 15 min zaczęła opadać mi głowa ze zmęczenia, stwierdziłam więc, że chyba powoli mnie puszcza skoro organizm chce odpocząć i chcę już do domu. Lekarz chyba nie był do końca przekonany. Po chwili dodał do pielęgniarki, że mogli podać dożylnie a nie domięśniowo, a do mnie, że jeżeli do godziny mi nie przejdzie mam dzwonić od razu na pogotowie. Nie musiałam dzwonić, ale z oddychaniem nie doszłam do siebie do tej pory. Wróciliśmy z pogotowia około 3.30… Zasnęłam koło 6.

Teraz pytanie do tego „uczonego od wszystkiego i wszystkich” : Na którym etapie mojego nocnego ataku oszukiwałam i kłamałam by zwrócić na siebie uwagę? Na tym etapie, kiedy wypluwałam płuca? Czy może na tym, gdzie zagrażałam samej sobie i innym na drodze próbując dojechać do domu aby wziąć lekarstwa? Lepiej! Może w tym momencie kiedy miałam ewidentne oznaki niedotlenienia? Albo wtedy kiedy po dwóch zastrzykach mój organizm nadal miał wstrząs i nic z lekarstw sobie nie robił? Pytam… Bo nie wiem.

To jest moja druga sytuacja, kiedy po zażyciu jakiegoś lekarstwa ląduje z atakiem na pogotowiu. Pierwszy był dokładnie 12 lat temu. Wtedy wzięłam polopirynę… teraz ketonal. Za chwilę nie będę mogła przyjmować żadnych środków przeciwbólowych. Jest to nazywane astmą aspirynową.

Ostatnio zaczęłam myśleć, że moje życie powinno mieć podtytuł – oszukać przeznaczenie. Nic chyba bardziej mi nie pasuje do podsumowania ostatnich zdarzeń.

Wiecie jaki jest plus w minusie? Znalazłam go! A jak! ŻYJĘ… Moje dołki i doliny poszły w chwilową niepamięć. Cieszę się, że jestem….

Spokojnego tygodnia kochani :* Bądźcie szczęśliwi i nie przejmujcie się pierdołami. Żyjecie tu i teraz… bo to jest ważne. :*

kodmama sens życia

PS. Dziękuję serdecznie za pomoc lekarzowi i pielęgniarce z pogotowia. 12 lat temu przy moim pierwszym ataku byłam potraktowana bardzo przedmiotowo, bez empatii              a pielęgniarka podniosłym głosem mówiła do mnie, że mam się nie wygłupiać i uspokoić, przecież mogę normalnie oddychać, a nie panikować. Tym razem zostałam potraktowana po ludzku – dziękuję.

 

20 myśli w temacie “Oszukać przeznaczenie.

  1. Ja usłyszałam, że mam astmę wiosną minionego roku ( czyli sporo po trzydziestce). Szczęśliwie nie przeżywałam tak silnych ataków, ale wiem o co Ci chodzi z „wypluwaniem płuc”… Zdrowia życzę. Naprzód! 😉 🐔

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czyli nie ja jedna😉 Oby Twoja astma przebiegała spokojnie 🙂 Naprzód 😘

      Polubione przez 1 osoba

  2. Ponad 30 lat temu stwierdzono, że moje owrzodzenie żołądka zaczęło nowotworzyć. Na szczęście do tego dołączyły się „motylki w brzuchu”. 😉 Fatalne 3-letnie zauroczenie spowodowało, że po moich nowotworach i owrzodzeniach nie został nawet ślad. Pojawiła się jednak deprecha. Ale tu znowu miałem szczęście, bo trzeba było obronić pracę dyplomową i zdać trudny egzamin z podyplomówki. Potem zagłębiłem się w literaturę fachową (nie jako hipochondryk, ale jako student psychologii) i skonstatowałem, że chyba należę do tej szczęśliwej grupy samoleczących się.
    Też od kilkunastu lat mam coś w rodzaju astmy (czasami zrywam się w nocy do „tańca” nie mogąc złapać powietrza). Nigdy jednak nie korzystałem z pomocy lekarzy, farmaceutyki jako suplementy zacząłem brać wg własnego widzimisię, bazuję głównie na medycynie ludowej (zioła, maści). Od ponad 30 lat uważam, że organizm powinien się bronić sam, a olbrzymie znaczenie odgrywa stan psychiczny. Astma, deprecha, czy tp. choroby mogą zabić, ale niektórzy nawet nie wiedzą, że takie choroby istnieją i, że dorobili się zaawansowanego stanu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zazdroszczę samoleczenia 😉 Ja jestem jedną z tych ostatnich, która chodzi do lekarzy. Czasami wpadam na pogotowie kiedy nie widzę już innej sluszniejszej drogi 😉 Połączenie astmy i depresji jest bardziej zabójcze niż sobie może ktoś wyobrażać. .. Ale o tym napiszę w jakiś inny smutny dzień. 😉 Dzisiaj cieszę się życiem 😊

      Polubienie

  3. współczuję tej choroby, wiesz zdrowemu człowiekowi takiemu jak ja, nawet do głowy nie przyszło jaka ta jest astma podstępna i uciążliwa. Czy astma jest uleczalna? Próbowałaś na przykład specjalną dietę? Kiedyś czytałam książkę pani Bożeny Kropki ona się specjalizuje w leczeniu chorób dietą, ale nie pamiętam czy astma też tam była. Trzymam kciuki żebyś miała takich sytuacji, jak ta opisana, jak najmniej…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kiedyś mi tłumaczono, że można żyć z tym normalnie, nie odczuwają żadnych dolegliwości 😉 Juz teraz nie wierzę w te bajki🙂 dzięki za mile słowo i oby było jak piszesz 😘

      Polubione przez 1 osoba

  4. Nie mam astmy ani nikogo w rodzinie chorego na nią. Nie znam się na tym, ale jak przeczytałam Twój wpis, to włos się zjeżył. A to że ludzie tak podchodzą lekceważąco do tej choroby, to analogia do depresji. Uwierzy zrozumie, kto chorował lub miał bliskiego chorego. Trzymam kciuki za lżejszy oddech.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie tak – depresja to też takie „czary mary”, żeby wszyscy robili coś za Ciebie 😉 Z oddechem na wiosnę będzie lepiej 🙂 :*

      Polubione przez 1 osoba

      1. I jeszcze jak popada i zmyje pyłki

        Polubione przez 1 osoba

      2. O dziwo czuję się gorzej jak pada 😀 Bo ja dziwne te zdrowie mam 😉

        Polubione przez 2 ludzi

      3. Och, to słonka i pogody życzę.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Całuski, całuski..

        Polubienie

  5. Igorek mój miał stwierdzoną astmę wczesno-dziecięcą.. i po wyleczeniu sie całkowicie z nawracającego zapelnia oskrzeli i płuc.. szczerze powiedziawszy zapomniałam o tym i nie myślałam.. chyba wybiorę się z nim na badania kontrolne bo wolałabym być przygotowana na ew. atak czy cos.. nie wiem czy to może mu wyjść ponownie.. całe szczęście że nic ci nie jest kochana :*:*:*

    Polubione przez 1 osoba

    1. Sprawdź, nic nie zaszkodzi a może pomóc :*

      Polubienie

  6. Odświeżacz do powietrza w domu masz? Trochę pomaga – zimową porą, kiedy dramat z powietrzem. Przynajmniej do sypialni. Przy nerwach się nasila, to na bank, ale jesteś Matką Trójcy, musiałabyś być na jakiejś melisie non-stop, a to też średnio. Współczuję, obserwuję w rodzinie i nie ma lekko 😦

    Polubione przez 1 osoba

    1. Odświeżacz? Masz namyśli taki zapachowy psik psik? 🙂 Czy to urządzenie co filtruje powietrze? Łatwo nie jest, ale jakoś trzeba dać radę 🙂 :*

      Polubienie

      1. Takie duże z filtrami w środku…. Oczyszczacz? Z całą pewnością nie zapachowy psik, może i oczyszczacz… wielkości dużego siedzącego psa…

        Polubienie

  7. Witaj!
    Ja trochę z innej strony o astmie. 🙂 Astma nie pozwala zaczerpnąć powietrza. Ma się również poczucie ściśnięcia, prawda? Moja chrześnica choruje.
    A czy nie jest tak, że czujesz się przytłoczona lub nie na swoim miejscu?
    Czy możesz żyć pełną piersią? Może na Twoim terytorium czujesz się zagrożona?
    Przy czym terytorium to wszystko to, co uważasz za swoje miejsce.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Witaj. Hmmmm… pytania choć proste, są tak naprawdę bardzo złożone. Ciężko na nie odpowiedzieć jednym zdaniem 😉 Wyszedł by niezły elaborat 🙂 Wszystko to co piszesz ma miejsce w momencie nasilenia i dodatkowych nerwów. Stan psychiczny jest mocno powiązany z astmą. To tak w wielkim skrócie 🙂 Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close