Mama w pracy.

Najpierw masz pracę. Przysłowiowe 8 godzin i do domu. Masz czas na paznokcie, film, spacer, wyjście z koleżankami. Potem rodzisz dziecko. Od zawodowej pracy masz przerwę. Ktoś umyślnie i nieprawidłowo nazwał tą przerwę „urlopem” macierzyńskim (pomysłodawca niech zginie w czeluściach). Ile to razy słyszałam „Jak Ci fajnie, siedzisz w domu. Nie musisz iść do roboty”. Nóż mi się w kieszeni otwierał.

Mama to zawód. Może sobie każdy mówić co chce, moim zdaniem tak jest i już. Od momentu porodu, wszystko odwraca się do góry nogami. Pracujesz 24h na dobę, często nie mając nawet przerwy na „lunch” ani „papieroska”. Praca się piętrzy, a to co zrobiłaś godzinę temu i tak wygląda tak, jakbyś oczywiście nic nie robiła. Temat rzeka. Kto ma dzieci – rozumie. Kto nie ma, żyje w wielkiej nieświadomości i marzeniach, że sobie „odpocznie”. Ja czekałam na moment kiedy jedna z koleżanek, (autorka słów wymienionych w pierwszym akapicie) będzie mieć dziecko. Byłam ciekawa co wtedy będzie myśleć o tym, jak fajny jest „urlop” macierzyński. Ohohoho… do „roboty” wróciła w podskokach i ze szczęściem wypisanym na twarzy. 🙂 Tak to jest kiedy mówi się o czymś, nie chodząc w jego butach. 😉

Ale ja nie o tym chciałam. Chciałam o mamach w pracy. Tej pracy zawodowej. Nie dość, że jesteś mamą i dalej masz do ogarnięcia to wszystko co do tej pory, to jeszcze idziesz ogarniać bałagan gdzieś indziej. Ja nie wiem jak to jest. Dlatego – szacun kobiety Wy moje! Padam na kolana i oddaję Wam cześć. Rano – zbieranie, śniadanie, ogarnianie, ubieranie, żłobek, przedszkole, szkoła. Potem praca. Następnie zakupy, coś załatwić, coś odebrać, potem szkoła, przedszkole, żłobek, dom. Później obiad, zabawa, nauka, zajęcia dodatkowe dzieci, sprzątanie, czasem jakaś kawa albo wyjście na basen czy siłownie. Wieczorem – ogarnianie, mycie, kolacja, lulanie, bajeczki, całuski, siusiu… i cała reszta życia nocnego – pranie, prasowanie, przygotowywanie na dzień następny i milion innych rzeczy. Serio szacun!!!

Ja ze względu na małe odstępy pomiędzy dziećmi nie miałam szansy wrócić do pracy, a tak na dobrą sprawę, to nie wiedziałam co chcę w życiu robić, więc też zasadniczo mi się nie śpieszyło. Aż to teraz. Ha! To, co się teraz dzieje to jakiś cyrk jest. Otwierając biznes, słyszałam nie raz, że trudno jest pracować w domu. Zdawałam sobie z tego sprawę, ale to co dzieje się w rzeczywistości to jakieś szaleństwo. Fakt, że jeszcze czas wakacji, więc dzieci są w domu. Może jak 2 sztuki szarańczy pójdą do przedszkola, będzie inaczej. W tym momencie jest śmiesznie, choć nie jest mi do śmiechu.

Rano wygląda jak rano do tej pory. Koło godziny 9 kiedy większość zrobione, mówię sobie – czas na pracę. Siadam do komputera, mam milion rzeczy do zrobienia (ulotki, wizytówki, faktury, rozliczenie dotacji, reklama, obróbka zdjęć, cennik, strona internetowa, funpage, blog, nauka, czytanie). Po 5 minutach: „Mamooooo! Ona mnie bije! Mamooo! Kupa! Mamooo! Pić! Mamooo! Nudzę się!”. Tyle z mojej pracy. Zatem wstaję, bawimy się, daję mazaki, idę wytrzeć pupę, stawiam w kącie i tłumaczę brzydkie zachowanie. Siadam. 5 minut. Spąglądam na zegarek. Rany już 11, trzeba jechać na zakupy. Biorę dzieci, robimy zakupy. Wracamy, trzeba robić obiad. Robię obiad, jemy, na zegarku 14.30. Siadam. 10 minut. Dawid śpiący… tak wrzeszczy, że się nie da skupić. Idę położyć go spać. Godzina nie moja, ale zasnął. Teraz mam te 1,5 godziny dla siebie. To teraz powstają posty, teraz obrabiam zdjęcia, teraz tworzę i układam papiery. Kiedy Dawid wstaje, zbieramy się na spacer, rowery czy plac zabaw. Potem kąpanie, kolacja, bajka, spanie. O 21.30 chciałabym przeczytać książkę i iść spać. Niestety łapię za komputer i nadrabiam. Na pracę zawodową mam narazie jakieś góra 3h w ciągu dnia.

Kiedyś jednego dnia się zaparłam, na obiad była pizza z dostawą do domu, nie prałam, nie robiłam zakupów, dzieci tylko karmiłam i tuliłam. Cała reszta nie istniała. Wtedy zrobiłam dużo i część rzeczy poszło do przodu. Za to mąż był bardzo niepocieszony. Bałagan, trochę pusto w lodówce, dzieci biegają samopasem i nic nie robię cały dzień tylko siedzę na „fejsbuku”. Aż mi cycki opadły, których nie posiadam. Nie będę zgłębiać tematu. Poczekam jeszcze, zobaczymy jak się sytuacja będzie rozwijać. Mam już pewne spostrzeżenia, ale narazie zostawię je dla siebie. 😉

Tak wygląda praca mamy w domu. Nie jest łatwo i muszę wymyślić coś, żeby było lepiej, bo idzie to w złą stronę.

Mamy wychodzące do pracy z domu – zazdroszczę Wam! Macie możliwość zrobienia tego co należy w spokoju, bez setnego „Mammmmmoooo” i bez oglądania fochów męża… Bo widocznie dopiero wyjście z domu do pracy, to praca. Ha! Jeszcze lepsze jest to, że niejedna z Was powiedziała mi, że w pracy, niezależnie od tego co by się nie działo, to jednak trochę odpoczywacie od całej reszty, czego zazdroszczę jeszcze bardziej.

Dopiero zaczynam. Muszę wypracować sobie system. Wymyślę coś i mam nadzieję, że co poniektórzy w naszym domu przemyślą pewne sprawy 😉

Jakieś rady? Czy jest tu jakaś mama, która też pracuje w domu? Jest szansa na normalność? Jak sobie radzicie z tym całym zgiełkiem?

P.S. Powiem Wam, że kiedy przeczytałam post jeszcze raz by sprawdzić błędy (których dalej nie widzę!!!!!  hahaah ;)) , to po raz kolejny przekonałam się, że my kobiety rządzimy!!!! 😀 Bo kto jak nie my! 🙂

9 myśli w temacie “Mama w pracy.

  1. A wiesz, że masz dwie literówki (t/d), i 2 interpunkcyjne, przez co jeszcze bardziej Cię lubię, bo u mnie to normalka i masakra. Tak z ciekawości te 4 drobne błędy znalazłem czytając post pierwszy raz, za drugim już tylko dwa. Czyli: Kto, jak nie kobiety!
    To prawda, najstarszy zawód świata – mama, to jednocześnie najtrudniejszy. Ale myślę, że wiesz o co chodzi. Nie daj się tylko, aby Ci dzieci ogłupiano w byle jakich szkołach.
    Miło tak czytać jak skutecznie borykasz się z życiem … domowym. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Błędy mam za każdym razem 😉 Czasem jak czytam 5 raz, to nic już nie widzę, a potem się jeszcze coś znajduje 😀 Zawsze cieszę się, że ktoś daje radę to wyłapać i mogę poprawić 🙂
      Szkoła dopiero za rok, mam trochę skrajne poglądy, więc będzie ciężko i z wyborem i szkole ze mną 😀
      Mówisz skutecznie borykam? Oby tak było 😉 Bo mam ostatnio wątpliwości czy skutecznie.

      Polubienie

      1. Moim zdaniem skutecznie, chociaż zdarzało mi się słyszeć opinie kolegów (ostatecznie z zawodu wyuczonego, nie wykonywanego, byłem psychologiem wychowawczym), że czasami warto dzieciom narzucić drobne obowiązki pomagania młodszym. Z drugiej strony dajesz im bezcenną rzecz – radosne dzieciństwo.
        Może się mylę, ale tak odebrałem ten nieco niepokojący sygnał: „Mamooo! Nudzę się!” Ale mam nadzieję, że Dawid nie da się tym Goliatkom. 😉 😀

        Polubienie

  2. To oczym rano rozmawiałyśmy już =D jak wróciłam z pracy po weekendowy nocnym maratonie z małymi przygodami, padło teraz możesz odpocząć.. Prace co prawa zaczynam Dopiero w czwartek kończę w niedzielę w nocy, ale do czwartku prócz spotkań wpisywania umów i wniosków jest też szykowne i poszukiwanie sprzętów itd itp mam kupę sprzątania po weekendowe nieobecności w domu, prania gotowania zakupowania i dwoje dzieci.. Chwilę temu mówiłam że są bardzo stesknione i że chce jak najwięcej czasu spędzić z nimi.. Dosłownie 15 min.. Odwołuje! Już mam dość.. Gagatki dają już popalić.. Wiedza ze mamusia nie idzie do pracy więc mogą sobie pozwolić na więcej niż z tatą. Kończę bo muszę powycierac sok!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hahaha, no te moje „odpoczniesz sobie” było mocno sarkastyczne 😉 Trzymam kciuki za ten tydzień i każdy następny. Damy radę!!! 🙂

      Polubienie

  3. Aha i w moim komentarzu nie szukajcie błędów szkoda czasu =D haha

    Polubione przez 1 osoba

  4. Nie, żebym nie czytała CAŁEGO Twojego wpisu, bo czytałam. Jednak pozwolę sobie skomentować to jednym słowem: MASAKRA!!!!
    A teraz na poważnie. 😉 Ja mam dwójkę dzieci i ledwo żyję! Mam podobnie jak Ty. Nie pamiętam dokładnie, w jakim wieku są Twoje dzieci, ale na pocieszenie napiszę, że jak tylko cała szarańcza pójdzie do przedszkola i szkoły to wtedy, w końcu uda się Tobie odetchnąć i zrelaksować. Obiecuję! U mnie przedział wiekowy moich dzieci to 5 lat, mój pierwszy syn idzie zaraz do szkoły i jest wspaniały, ale moja roczna córka tak daje nam popalić, że nie mamy pojęcia z lubym już jak mamy na imię!
    Życzę duuużo cierpliwości. Za chwilę będzie lepiej! MAM NADZIEJĘ! 😉 Ściskam.

    Polubienie

  5. Kuzynka – matka 2 sztuk: 6 lat + 1,5 roku – pracuje z domu jako architekt. To, co kiedyś robiła w dwa tygodnie teraz zajmuje jej miesiąc. Mąż został zagoniony do opieki nad dziećmi bez pardonu. Nagle okazało się, że ma talent kulinarny. Ale kuzynka ma twardy charakter. Już walczy o żłobek dla córeczki. Może też na chwilę wypchnij maluchy z domu?

    Polubienie

    1. Dwie sztuki opchniete… ale został najmlodszy. No ja z tych „maDek polek” co nauczyły, że wszystko robią i teraz dupa wołowa. Tej rzeki juz nie zwrócę 😉 Zostaje poczekać aż szarancza podrosnie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close