Wycieczkowo – Warszawa

Dzisiaj słów kilka o moim szalonym wypadzie do stolicy na koncert Ed’a Sheeran’a.

Uciekłam z domu. Serio. Tak bardzo chciałam się już wyrwać, że w sobotę wieczorem (pomimo tego, że do Warszawy miałyśmy razem z Asią jechać w niedzielę rano) zwyczajnie ubrałam się i po przygotowaniu wszystkiego dla dzieci – wyszłam. Potrzebowałam odreagowania, chwili, gdzie w końcu najpierw można pomyśleć o sobie i tylko o sobie. Było to samolubne? Nie wiem. Widocznie tego potrzebowałam, bo miałam wrażenie, że za chwilę  zwariuję.

Nie wiem czy pamiętacie jak w styczniu jechałam do Wrocławia? Pierwszy raz sama, bez dzieci od kiedy się pojawiły. Moje rozterki mieszały się ze smutkiem i euforią. Tym razem było już inaczej. Cieszyłam się, śpiewałam, puściłam w aucie muzykę na pełny regulator i tańczyłam za kierownicą. No wariatka. 😉 Nie czułam odpowiedzialności i obowiązku. Jakkolwiek by to nie brzmiało, chwilowo poczułam się jakbym miała z powrotem 20 lat. Lustro i ciałó mówiło co innego, ale dusza aż krzyczała „Masz 20 lat! 20! Nie mniej nie więcej! Żyj, szalej i baw się”. Tak też zrobiłam. Kulturalnie i z głową (w przeciwieństwie do tego jak miałam 20 😉 ) ale szalałam i bawiłam się przez te niecałe 2 dni.

Ruszyłyśmy w niedzielę rano. Droga ze Śląska poszła gładko, bez korków i dziwnych niespodzianek. Po przyjeździe postanowiłyśmy od razu coś pozwiedzać. Przeszłyśmy zatem przez Krakowskie Przedmieście na Plac Zamkowy.

Ludzi było bardzo dużo. Nie wiem czy to przez fakt, że była niedziela czy przez to, że był koncert. W Krakowie czy we Wrocławiu pomimo tłoku na rynku nie odczuwa się takiego ścisku jak tutaj. Przeszłyśmy obok kolumny Zygmunta III Wazy i Zamku Królewskiego.

Byłyśmy głodne, po Asi nawet było widać zmianę zachowania 😀 Nigdy jej takiej „warczącej” nie widziałam, ale to tylko dlatego, że zawsze przestrzegałyśmy „pory karmienia”. Zatem ekspresowo szukałyśmy dwóch wolnych krzeseł wśród tylu tysięcy zajętych miejsc. Udało się i trafiłyśmy fantastycznie. Polecamy bardzo!

Kiedy humory wróciły, stwierdziłyśmy, że jest za mało czasu na jakiś konkretny plan, zatem przeszłyśmy się uliczkami starego miasta dochodząc do Rynku Starego Miasta.

Następnie doszłyśmy do Barbakanu i fortyfikacji staromiejskich.

Tutaj zawróciłyśmy i postanowiłyśmy iść na Grób Nieznanego Żołnierza, a z daleka z wielkim żalem, tylko machając ręką przeszłyśmy obok Ogrodu Saskiego.

Oczywiście przeszłyśmy obok Hotelu Sofitel – kiedyś Wiktoria, znanego z wielu kultowych filmów 🙂

Potem sprężałyśmy pośladki z powrotem do auta, bo czas był się przygotować na koncert. Asia doprowadziła nas do stanu używalności.

Bez obiadu, a po takiej kolacji:

wyruszyłyśmy w stronę Stadionu Narodowego. Muzykę było słychać już z daleka, humory dopisywały, była piękna pogoda – żyć nie umierać. 🙂

Stadion widziałam już kilka lat temu, gdy byłam na meczu Polska – Portugalia, kiedy to popsuła się konstrukcja dachu a Ronaldo po przerwie wrócił ze zmienioną fryzurą 🙂 Na Asi natomiast zrobił ogromne wrażenie, bo co by nie mówić jest to kawał stadionu.

Koncert był bardzo udany. Dźwiękowiec trochę nawalił, bo był ogromny pogłos i czasami ciężko było zrozumieć co Ed mówił do publiczności pomiędzy piosenkami.  Cała reszta była jak najbardziej zadowalająca. Było kilka sytuacji kiedy ciary przechodziły po całym ciele i dla tych momentów warto było tam być.

Wracając do „naszego” mieszkanka, zahaczyłyśmy o kebab Fenicja na Saskiej Kępie- zdecydowanie nie polecam.

Dusza nadal krzyczała „Masz 20 lat!Baw się!Idziemy na miasto! Jest dopiero 24!” ale ciało mówiło „Dusza…weź się już zamknij! Idziemy spać!” I poszłyśmy z Asią spać 😀 Wstać musiałyśmy o 8 rano, by dotrzeć w umówione miejsca o czasie. Ja o 13.30 byłam już w domu i ściskałam dzieci… Bo wolne wolnym, zabawa zabawą i wszędzie dobrze ale i tak najlepiej z szarańczą 😀

Warszawo wrócę! Na dłużej i spokojniej! 🙂

7 myśli w temacie “Wycieczkowo – Warszawa

  1. Też mam zamiar się tam wybrać bo wstyd stolicy jeszcze nie widziałam! Czekam. Na koncert Britney =D

    Polubienie

      1. może kiedyś się doczekam 😀

        Polubienie

  2. Zawsze się zastanawiałem co takie fajne młode laski robią w takich miejscach. Teraz już wiem. Macie czarujące uśmiechy. 🙂
    A wypad? Pewnie, że się należał, nawet dłuższy.

    Polubienie

    1. W takich miejscach czyli Warszawie? 😀

      Polubienie

      1. Pewno coś pokręciłem, ale miałem na myśli to chyba jedyne zdjęcie, gdzie jesteś razem z Asią, czyli to na stadionie.

        Polubienie

      2. Aaaa, na stadionie, czyli na koncercie 🙂 No czasami i kobiety tam zaglądają 😀 😉

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close