Jiujutsu.

Jiujutsu to cześć naszego życia. Mąż jest trenerem właśnie tej sztuki walki, wiec na dobrą sprawę czy chcemy czy nie, również w tym uczestniczymy. 😉 Kiedy zaczęłam spotykać się Tomaszem, myślałam że to hobby. Trenuje bo lubi, bo tak spędza wolny czas. Dopiero kiedy zaczęliśmy ze sobą mieszkać, zauważyłam, że to nie tylko hobby (hobby można mieć kilka, albo zmieniać na coraz to nowsze) Odpowiednimi słowami byłyby tutaj pasja i styl życia. Taki jego własny KOD, który ma wpisany w DNA, od kiedy się „tym” zaraził. Czasami mam wrażenie, że to wręcz jakaś mutacja 😉 Wszyscy siedzimy, jemy obiad, Tomek nagle zaczyna wymachiwać rękami, wstaje i robi jakieś swoje jiujutsu-karato-kungfu.

Pytam: „A co Tobie?”

Słyszę odpowiedź: „Wymyślam nowy chwyt.”

No właśnie. On tym żyje cały czas. Może jeść, spać, rozmawiać z kimś, ale myśli krążą wokół jiujutsu. Kiedyś totalnie nie rozumiałam jak można być tak zakręconym na jakimś punkcie. Od kiedy złapałam aparat w bardziej profesjonalny sposób już rozumiem. Jem, śpię, rozmawiam z kimś, ale w głowie zastanawiam się czy np. przy tym świetle wyszłoby ładne ujęcie. 😉

Nasze dzieci lubią treningi, chodzą od kiedy zaczęły raczkować. Wspinają się, skaczą, pokonują tory przeszkód, robią przewroty, stanie na głowach, szpagaty. Robią coś, czego wiele dzieci teraz nie robi – ćwiczą. Nie jestem przewrażliwiona. Nie dmucham i nie chucham, mówię: „Dasz sobie radę! Wierzę w ciebie! Jestem obok, asekuruję cię, ale wejść musisz sam/a”. I wchodzą. Oboje z mężem chcemy, by jak najdłużej były dziećmi przynajmniej w części, takimi jak my byliśmy, gdzie podwórko i sport były ważniejsze niż telewizor. Przy dzisiejszej technologii jest to trudne, ale wydaje mi się, że sztuki walki są bardzo dobrym rozwiązaniem dla dzisiejszego młodego pokolenia.

Kiedyś myślałam, że na treningach ludzie uczą się tylko atakować i bronić. Dzisiaj wiem, że sporty walki uczą szacunku, ogłady. Uczą również jak dbać o drugiego człowieka. Wydaje się to dziwne, ale tak jest. Na treningach dzieci uczą się jak nie wykorzystywać złości, jak się jej wyzbyć a przede wszystkim jak wykorzystać czyjąś złość i niewiedzę. Jedną z głównych zasad, które Tomek wpaja dzieciom to : „Nigdy nie można bić. Nie można atakować jeśli cię ktoś tylko obraża. Dopiero kiedy zostaniesz zaatakowany – broń się i pokonaj atakującego.” Nasze dwu- trzy i czterolatki mają narazie ciężko z tą zasadą, leją się jak idzie. 😀 Mam jednak nadzieję, że zasada zasiana dzisiaj, kiedyś wykiełkuje i wyrośnie. 🙂

Oczywiście reguł i korzyści jest o wiele więcej. Najważniejszymi są: koordynacja dzieci, moc samoobrony, wyrobienie mięśni i koncentracji, zadbanie o formę i kondycję oraz wiedza, bo żeby trenować jakikolwiek sport, trzeba mieć ogromną wiedzę (o czym często zapominamy), a ta przychodzi z czasem, wiekiem i ilością przebytych treningów.

Jeśli ktoś spełnia większość warunków, zostaje nagradzany odpowiednim stopniem i kolorem pasa. Szczerze, nie do końca ogarniam kiedy, kto na jaką belkę czy kolor startuje i co trzeba umieć. 🙂 Jednak to nie ja jestem trenerem 🙂

Przychodzi także czas na prawdziwą walkę na zawodach. Wtedy dopiero zaczyna się  umiejętność wykorzystywania wszystkich na raz w/w reguł. Podziwiam. Podziwiam te np. 8-letnie dzieci stające na macie i walczące ze sobą. Teraz wiem, że to nie jest budzenie instynktu zabójcy, tylko egzamin z tego co się nauczyli. Bo jeśli nie dadzą rady zawodnikowi na macie, to jak mają bronić się w realnym życiu?

Pisałam Wam, że byliśmy ostatnio na obozie sportowym Tomka. Był tam również obóz piłkarzy. Ech… Dwa inne światy. Nie chcę oczerniać, mówić źle, jednak było widać różnicę w zachowaniu dzieci. Obóz jiujutsu – dzień dobry, dziękuję, smacznego, jesteśmy wszyscy, razem. Obóz piłkarzy – głośno wchodzimy, głośno jemy i spadamy. Może rzeczywiście dzięki treningom sztuk walki nabywa się pewnych, przynajmniej podstawowych zasad?

Powoli zbliżamy się do połowy wakacji. Za chwilę dzieciaki wracają do przedszkoli i szkół. Pamiętajmy aby zastanowić się także nad ich wolnym czasem, tak aby telewizor i komputer nie był jedynym światem. Już nie mówię, żeby zapisywać je tylko na sztuki walki (choć polecam – jest ich dużo do wyboru). Bardziej chodzi mi o to, by rozbudzić w nich najpierw hobby a z czasem może i pasję? Taką życiową, kiedy jedzą, śpią i rozmawiają, a w głowie zastanawiają się nad innymi rzeczami… 🙂

P.S. Dzięki temu, że mam możliwość bycia na treningach, uczę się fotografii sportowej. Nie jest łatwo – wiecznie ciemno, szybkie ruchy trenujących, błyskająca lampa powoduje, że ludzie zamykają oczy i dużo zdjęć jest na „śpiocha”. Czasami mam wrażenie, że zdjęcia w trybie automatycznym wychodzą lepiej… Nie poddaję się. Dalej walczę… Walczę tak jak Ci, których fotografuję na treningach, tylko oni na macie a ja z aparatem. Wiem, że wygram 🙂

P.S 2 Tam gdzie musiałam, twarze pozamazywane przez RODO – SRODO. 😉

 

6 myśli w temacie “Jiujutsu.

  1. Na treningi nigdy nie jest zapozna ja zaczęłam mając 26i pół lat =D i póki zdrowie i kondycja pozwolą nie zejdę z maty. MMA i kickbox stały się póki co moim zajęciem dodatkowym czy hobby nie wiem.. Fakt chronie twarz jak mogę (taka praca) ale nie obylo się bez Lima pod okiem.. Mimo wszytsko jestem z siebie dumna bo efekty są. Dzieci trenują taekwondo i też dobrze im póki co idzie =), Igor biały pas, Maja pierwsze zawody za sobą=) więc ja też z tych co polecają sztuki walki dla dzieci jak i dososlych=)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jesteś „hardcorem” 🙂 Zresztą mówiłam Ci to nie raz 😀 :*

      Polubienie

  2. Pod koniec 1969 r. zapisałem sie do sekcji judo, aby uciec przed zajęciami z WF na studiach. Szło mi nawet całkiem dobrze, ale zauważyłem, że w pewnych miejscach (plaża, deptak, sporty na powietrzu) większe wrażenie na paniach robi kulturysta. No i zaczęło się. Proponowano mi powrót na matę (wtedy to nazywało się ju-jitsu), ale wybrałem masę i rzeźbę. Niestety moja najważniejsza w życiu dziewczyna stwierdziła, że jestem za bardzo twardy i taki „napakowany”. Na szczęście od kilku lat ćwiczyłem też taniec towarzyski … eeech, czego to się nie robi za młodu. 😉

    Polubienie

    1. No, no, no 🙂 Jestem pełna podziwu 🙂 Tylko czemu wyłącznie za młodu? Wiem, że lata robią swoje i kości nie te same (mam zaledwie porównanie pomiędzy „naście” a „trzydzieści” a już czuję różnicę ) jednak znam i słyszałam o ludziach, którzy za nic mieli swoje ciało – wymiatali lepiej niż niejeden młody 🙂

      Polubienie

      1. To prawda. Ja też spasowałem tak ok 5 krzyżyka, potem już tylko tenis, a ostatnio jak Wałęsa – pingpong. 😉

        Polubione przez 1 osoba

  3. Zapraszam do małej zabawy „blogowej” – szczegóły na moim blogu

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close