Trash.

Po majówce. Po długim weekendzie. Wybawili się? Odpoczęli? Mam nadzieję, że tak. 🙂 Ja z dziećmi byłam u rodziców na kilka dni. Łowiliśmy ryby, byliśmy z wizytą u strażaków, bawiliśmy się na placu zabaw, chodziliśmy na lody i spacery. Te kilka dni zaczęło się mandatem za przekroczenie szybkości (taki ze mnie pirat drogowy, uważajcie na drogach 😉 ) a zakończyło snem dzieci o godzinie 20.10. Wyszalały się, a ja mam chwilę dla siebie. Cud.

Przeglądałam zdjęcia z całego weekendu i przypomniało mi się o czym chciałam napisać. Mianowicie o tym:

Dzień Ziemi już był. Wiem. Aktywistką ekologiczną nie jestem. Szalonym człowiekiem przykuwającym się do drzew też nie. Nie mam nawet psa. Jednak taki widok mnie rusza.

Powiedzcie, jakim bezmózgim trzeba być człowiekiem, żeby zostawić po sobie taki syf? Ba! A potem jeszcze siedzieć w tym śmietniku!? Nie jestem idealna. Jeżdzę za szybko, przeklinam i mówię co myślę, no i nie mam psa, ale staram się żyć w zgodzie z ludźmi, zwierzętami, a przede wszystkim środowiskiem.

Dzieciństwo spędzałam u babci na wsi, na suwalszczyźnie. Biegałam między kotami, kurami, myszami, krowami i świnkami. Nic się nie marnowało. Jabłka z sadu szły na ciasto i przetwory, skórki i gniazda jabłek były dla zwierzątek do zjedzenia. Itd. Nie było śmiecenia, wszędzie było czysto i miało swoje miejsce. Nie wiem czy to kwestia wychowania czy zwyczajnie posiadanie papki zamiast mózgu, ale czy to aż takie trudne zjeść batonika a papierek schować do kieszeni, jeśli nie ma kosza?

Fajnie nad wodą zrobić grila, wypić piwo i zjeść lody. Też lubię, a co. Jestem człowiekiem. Tylko mam taką małą wadę (patrząc na ilość wyrzucanych przez ludzi wszędzie śmieci to chyba wada a nie zaleta), zbieram wszystkie śmieci do jednej reklamówki i wrzucam do najbliższego kosza. Jeśli go nie ma – wyrzucam w domu. Szalone, nie?

Problem śmieci jest ciężkim tematem. Nie wiem jak u Was, ale u mnie śmieci mnożą się przez podział komórki 😉 Wyciągam jedno opakowanie, a tu następne opakowanie, a potem folia w folii. Idzie dostać do głowy. Po zakupach, kiedy wszystko już włożone do szafek i lodówki, mam worek śmieci. Po co? Po co aż tyle? Nie wiem.

Ja sama nic nie zmienię. Jednak jeśli znajdzie się kilku takich walniętych ludzi jak ja, to już będzie lepiej i czyściej. Dzieciom tłumaczę, że śmieci wyrzucamy do kosza, że zbieramy, nie zostawiamy. Mam nadzieję, że one swoje dzieci też tak będą wychowywać, a świadomość ludzi z czasem stanie się większa. Bo czyż nie jest o wiele przyjemniej posiedzieć i odpocząć w miejscu gdzie jest czysto? To pytanie retoryczne „ofkors”. Tymczasem życzę spokojnego tygodnia i jak najwięcej słońca 🙂

P.S. Przypomniały mi się jeszcze zgaszone „pety” i stare kapsle z piwa w piasku… Normalnie urwać głowę i nadmuchać w kręgosłup… Może to by coś pomogło. Ech…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close