Przemijanie.

Słońce zaczęło świecić intensywniej. Temperatura na termometrach skoczyła. Wszyscy piszą o wiośnie, jak to się budzi wszystko do życia, jak pięknie i wspaniale… Ja nie jestem wszyscy. Ja napiszę o czymś innym, co od kilku dni we mnie siedzi.

Ludzie się śpieszą. Gnają. Czasami przez kilka dni staramy się do kogoś zadzwonić, z różnym skutkiem. Jakiś czas temu usłyszałam jak Ola przy zabawie z rodzeństwem mówi  „Szybciej, Kaja nie mam czasu! Choć już!” Wtedy przystanęłam i zapowietrzyłam się. Ile razy musiałam jej tak powiedzieć, że zaczęła używać tego w zabawie jako „normę”? Ile razy o coś mnie prosiła a ja ją zbyłam? Ile razy jeszcze się tak zdarzy, że bez zastanowienia odpowiem ” jestem zajęta” „nie teraz” „nie mam czasu”?

W niedzielę u rodziców na obiedzie, dowiedzieliśmy się ,że ich dobry znajomy miał zawał i zmarł. Był w wieku moich rodziców. Zdrowy chłop, nie chodził po lekarzach, nic mu nie było. W pracy źle się poczuł, pojechał na pogotowie i tam już go nie odratowali. Ot tak. Zwyczajny dzień. Rano śniadanie, herbata. Praca, koledzy… a za chwilę człowieka nie ma.

Wczoraj napisała do mnie jedna z przyjaciółek. Mieli smutne święta – zmarła kuzynka. Zostawiła dwuletniego synka z mężem. Grypa. Niedoleczona grypa. Nosz kur#@!!! Prawie klękłam jak to przeczytałam. Młoda dziewczyna. Ile to razy było, że 38 stopni gorączki na termometrze a łykało się „apapek” i szło do pracy, do dzieci – ogarniać wszystko co trzeba ogarniać. Ściska mnie w żołądku jak o tym myśle. Ona zapewne też tak myślała, że „apapek i za kilka dni mi przejdzie”.

Nie to, że temat śmierci jest dla mnie straszny… nie. Każdy z nas idzie w tym samym kierunku. Tylko jakoś inaczej reaguje się na informację o śmierci osoby starszej lat 80-90, niż kiedy umiera 30-latek czy 50-latek. Tym bardziej jeśli cieszyli się do tej pory dobrym zdrowiem. Nie chce być też źle zrozumiana – niech wszyscy żyją i 200 lat, ale w zdrowiu i samodzielności. Jednak ze względu na to, że jestem strasznie empatyczna, kiedy słyszę takie rzeczy, pierwsze co myśle to jak musiały czuć się te osoby, które dowiedziały się o śmierci bliskiej osoby.

Jak co rano wyszedł do pracy – nie odbiera telefonu. „Może ma dużo papierów? Nie będę przeszkadzać”. Jesteś w sklepie na zakupach, a jeszcze tyle przed świętami do zrobienia!!! Okna, firanki, upiec 4 ciasta, 20 rolad i nafaszerować 50 jajek! Dzwoni telefon „Miałam mieć wolne” – irytujesz się, bo myślisz że to znowu szefowa. Odbierasz wkurzona…i ktoś ci bełkocze, że przykro mu, ale mąż nie żyje. Świetny dowcip. Tylko, że to nie dowcip. Tak jak stoisz, siadasz na podłogę, zaczynając gorzko szlochać i wyć, bo nagle wszystkie pieprzone okna i jajka nie mają znaczenia… nie mają.

Bawisz się z mamą. Leży i nie wygląda najlepiej, ale stara się uśmiechać. Zasypiasz na jej kolanach. Gdy się budzisz, mamy nie ma… Taty też nie. Jest babcia i płacze. Wołasz mamę a babcia płacze jeszcze bardziej. „Dzie mama? Ce do mamy”. Babcia podchodzi i ściska cię najmocniej jak potrafi, ale nie umie wydobyć z siebie głosu, bo łzy i żal do całego świata ściska jej gardło. Jak ma powiedzieć swojemu wnukowi, że już nigdy mamy nie zobaczy?

Mój Dawidek ma dwa latka. Jest sprytny. Wie i rozumie wszystko. Ale jak mu wytłumaczyć, że kogoś już więcej nie zobaczy?

Wtedy… kiedy czytałam wiadomość od przyjaciółki, dzieciaki biegały po ogrodzie, a ja grabiłam trawnik. Przyszła wiosna więc wiosenne porządki czas zacząć… bo przecież wszystko budzi się do życia…Tak, do życia… I tak jak stałam, rzuciłam wszystko i poszłam bawić się z dziećmi. Nieumyte okna (których przez pogodę nie udało mi się umyć do końca), niezgrabiona trawa, czy sterta nieumytych naczyń mogą poczekać, same nie znikną… Większe prawdopodobieństwo, że to ja zniknę… szybciej niż bym chciała…

 

Czas. Tak, czas jest ważny. Ciągle go mało. Za mało. Mam jednak prośbę. ŻYJ a nie przemijaj! Przeżyj swoje życie tak, by w chwili, kiedy będziesz odchodzić, będziesz mieć świadomość, że to był świetny czas! Nie masz czego żałować, zrobiłaś/eś wszystko najlepiej jak potrafiłaś/eś.  Zostawiasz po sobie świetne wspomnienia. Umyte okna czy wyczyszczony samochód nie wchodzą do rzeczy świetnych!O tym nikt nie będzie pamiętać! Trzeba to zrobić, ale nie na siłę i nie już, nie teraz! TERAZ to zaplanuj popołudnie i weekend z rodziną oraz przyjaciółmi. Bo jest tak, jak Rysiek śpiewał „W życiu piękne są tylko chwile”… Nazbieraj tych chwil jak najwięcej :*

PS. Żeby nie być gołosłownym. Oto zdjęcia okien, których jeszcze nie umyłam… i niezgrabiona trawa… która od wczoraj sobie czeka… Może się doczeka. 😀 Teraz idę z dziećmi na spacer. Spokojnego dnia :*

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close