Nauka optymizmu.

Ogarnąć cały burdel w życiu nie jest łatwo.  Czasami chcielibyśmy zamknąć oczy, przespać cały chaos, który nam zabrania oddychać i obudzić się, jak już wszystko będzie dobrze. Och… ile razy o takiej metodzie marzyłam 🙂 A tu niestety trzeba było wstać po przepłakanej nocy, zacisnąć zęby i nie dać się życiu stłamsić do końca.

Do jakiegoś czasu byłam realistką. Mocno stąpałam po ziemi. Marzenia? Nie bardzo. Uważałam, że w tym życiu na to nie zarobię, wiec nie ma co marzyć. Parę rzeczy jakoś się poukładało, chyba bardziej z przypadku i z kolei życia.

Teraz jestem optymistką ☺ W każdej złej sytuacji potrafię znaleźć plusy, a skoro są plusy, to znaczy, że nie jest tak źle. Być optymistą nie jest łatwo. Przychodzą takie dni, że mam ochotę  rzucić sie z mostu…, ale za chwilę sobię mówię: „Biedni ludzie, którzy będą musieli sprzątać po mnie ten bałagan.” 😉 I tak za chwilę mi przechodzi i jest lepiej.

Jak to zrobiłam? Jak z osoby, która patrzyła realnie na świat, nagle stałam się osobą, która wszystko widzi w różowych barwach?

Poszłam do energoterapeutki. 😂 Serio, serio. Ania mnie wyciągnęła. Obie chciałyśmy sprawdzić, o co kaman? Wizyta ciekawa. Trochę zabawne przeżycie.  Po wszystkim, niezależnie od tego, czy jej „czary-mary” działało czy nie, wyszłam stamtąd odmieniona. Zmieniło się moje myślenie i nastawienie do życia.  Miałam wtedy problem, z którym nie umiałam sobie poradzić. Codziennie byłam przez to zdenerwowana i wypalona. Pani „energia” poprosiła, bym zrobiła parę rzeczy. Po pierwsze – miałam zdecydować, czy dalej chcę tkwić w danym punkcie, czy iść dalej. Aby iść dalej, trzeba pozamykać pewne etapy naszego życia, by odciąć złe emocje. Po drugie – kiedy już czułam, że przeszłość jest za mną, zaczęłam myśleć o „tu i teraz”. Czy da się problem rozwiązać natychmiast? Dlatego – po trzecie, aby to sprawdzić pani poprosiła, bym zrobiła tabelkę „za i przeciw”.  Następnie, niezależnie od tego, co mi wyszło,  miałam zastanowić się i zapisać jak wyobrażam sobie siebie np. za rok, nastepnie za 5 i 10 lat. Miałam napisać wszystko. Co z pracą, co z dziećmi, co chcę, co mi w duszy gra. Uświadomiłam sobie, że nie mam celu w życiu. Wcześniej celem było posiadanie tak upragnionych dzieci. A teraz siedziałam nad kartką i nie wiedziałam co napisać. Praca? Ale jak z 3 dzieci? Jakieś wyjazdy? Hobby? Kiedy? Jak śpię po 3h i ledwo żyje! Napisałam kilka suchych i ogólnych zdań. Kiedy poprosiła o przeczytanie, zdałam sobie sprawę, jak kiepsko mi to poszlo. Ania poszła po całości – miała takie cele i marzenia, że kopara mi opadła. Zrobiłam następną listę… Tworzyłam ją kilka dni. W tym momencie zmuszona zostałam do wymyślenia sobie scenariusza na życie. Nauczyłam się marzyc i pragnąć. Wyszlo mi to całkiem dobrze. Ważne, by nie używać słowa „nie”. Ponieważ nasz mózg nie rejestruje tego słowa i w takim wypadku zamiast zdania – nie będę chorować, powstaje zdanie – będę chorować. I tak się będzie działo. Dlatego należy napisać – będę zdrowa.

Dodatkowo – to już tak sama od siebie – zrobiłam listę „to do”. Zainspirowałam się fantastycznym filmem „Choć goni nas czas”. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się spełnić choć połowę rzeczy z listy, ale systematycznie dopisuję nowe wariactwa.

Zapewne wiele osób uśmiecha się pod nosem i myśli,  że zwariowałam.  😂 Sama o sobie tak myślałam po wyjściu od energoterapeutki. Jednak są momenty w naszym życiu, kiedy tak bardzo chcemy coś zmienić, a nic do tej pory nie przynosiło rezultatu, że łapiemy się każdego sposobu. Jeśli nie szkodzi, a mogło by pomóc, to czemu nie spróbować,  prawda?

To był rok 2016. Byłam bez planów, marzeń, zainteresowań.  Rzadko kiedy wychodziłam bez dzieci, bo były malutkie. Nie miałam pojęcia, co w życiu chcę robić. Tkwiłam w dniu świstaka, nie wiedząc o tym.

A teraz pokaże Wam zdjęcie mojej listy którą napisałam w 2016:

W 2017 trochę ją zmodyfikowałam np. miałam napisane, że mam nowe hobby nie mając pojęcia jak je znajdę, a parę tygodni później poszłam na pole dance. Kilka rzeczy dołożyłam np. o zdrowych zatokach. Jak widać mam napisane, że mam pracę którą lubię, pisząc to totalnie nie wiedziałam czym się zajmę. Mam też, że wygram w totka i odłożone 100 tys 😉 Odłożone mam dużo mniej, ale jakbym wtedy nie zaczęła oszczędzać to nie miałabym nic, a do końca 2018 jeszcze trochę i kto wie, może zaoszczędzę i wyram w lotto. 🙂 Grunt to mieć cel i starać się go osiągnąć. Tego Wam życzę z całego serca.

P.S. Mam też listę na 2020, 2021, 2025 a co, kto bogatemu w marzenia zabroni? 😉

P.S. Jak macie jakieś pytania np. jak dokładniej zrobić taką listę – piszcie śmiało na priv. Pomogę na tyle na ile będę potrafiła. 🙂

2 myśli w temacie “Nauka optymizmu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close