Zima… w ogródku.

W tamtym roku to była rzeźnia. Dzieciaki zaczęły chorować w październiku, a skończyły ospą w połowie czerwca. Myślałam, że oszaleję. Zapalenie oskrzeli, jelitówka, zapalenie krtani, katar, kaszel, 3 dni spokoju i na nowo. Kiedy wyszło słońce myślałam, że to już koniec, że w końcu wszyscy odpoczniemy i nagle zauważyłam u Oli na plecach bąble. Ponad pół roku siedzenia w domu, z małymi przerwami, a na sam koniec półtora miesiąca bitego siedzenia w czterech ścianach. Myślałam, że będę płakać. Zresztą, co będę ściemniać – płakałam już ze zmęczenia i bezsilności.

W tym roku to jest pikuś. Siedzimy w domu dopiero od połowy grudnia 😀 i powoli wychodzimy na prostą. Ola od poniedziałku chodzi do przedszkola, wczoraj dziewczynki poszły z tatą na trening Jiu-jutsu, Dawid w zasadzie też jest już „na chodzie”. Ja może za jakiś tydzień się doleczę i też wrócę do swoich treningów. Wszystko na dobrej drodze. Zima ma się ku końcowi. Jak i sezon chorobowy. Tym wszystkim rodzicom, którzy mają taki sajgon z chorobami dzieci, jak ja w tamtym roku, mogę powiedzieć 3 rzeczy:

  1. Macie przesrane i aż mi przykro, kiedy pomyśle o tym, co przeżywacie Wy i Wasze pociechy;
  2. W przyszłym roku będzie lepiej – serio;
  3. Trzymam za Was wszystkich kciuki, a przede wszystkim za zdrowie najmniejszych.

Do tej pory ze względu na nasze zdrowie ( i grafik obowiązków oraz różnych zajęć) nie było kiedy jechać w góry czy inne urokliwe miejsce. Trzeba jednak korzystać z tego, co jest i cieszyć się drobnostkami, bo to one tworzą nasze życie i wspomnienia. Udało się nam pare razy wyjść na ogród, akurat kiedy spadło trochę śniegu i akurat kiedy czuliśmy się w miarę dobrze ( oprócz Dawidka ). A że zima w tym roku jest na Saharze, a nie na Śląsku, to i tak cud, że udało się zrobić zdjęcie ze śniegiem 😉

Raz udało się wyjść na szybki spacer.

Gdy wracaliśmy, zaczął padać śnieg. Szkoda, że nie wcześniej… Jednak cieszę się, że miałam możliwość zrobienia tych kilku zdjęć. Mój aparat mniej… Niestety nie miałam nikogo, kto by biegał za mną z parasolem 🙂

Zimę 2017/2018 prawdopodobnie zapamiętamy z tych kilku fotek. Mam nadzieję, że u Was z wyjazdami i kolekcją wspomnień trochę lepiej niż u nas. Pochwalcie się, gdzie byliście. Zapiszę sobie ciekawe miejsca do zwiedzenia na zimę 2018/19 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close