Pole Dance.

Tak szczerze… Co myślicie kiedy słyszycie „pole dance”? Zresztą, nie muszę pytać – wiem, co większość z Was myśli, bo sama podobnie myślałam półtora roku temu. Jakieś gołe, z cyckami i pipami na wierzchu, nieradzące sobie z życiem panienki, gibają się na rurze i wielkie mi halo. Hehe – tak, tak. Właśnie tak myślałam. Szukałam wtedy towarzyszki na siłownię, jednak niewiele kobiet fascynują ciężary. Większość lubi fitness albo inne stepy. Ja już to przerobiłam i nie chciałam do tego wracać. Kiedy moja przyjaciółka Ania zaproponowała, żebyśmy wybrały się na zajęcia z pole dance’u, zaśmiałam się głośno i powiedziałam jej, że jest szalona. Jednak Ania – jak to Ania – szybko mi wyklarowała pewne zalety, a na sam koniec powiedziała: „Przecież możemy iść tylko raz – jeśli nam się nie spodoba, to więcej nie musimy.” No i tak to się zaczęło. Ten jeden raz nigdy nie był ostatnim. Po pierwszym treningu dłonie wyglądały, jakbym kopała łopatą przez pół dnia; siniaki na nogach miałam takie, jakby mnie ktoś pobił, a na drugi dzień bolały mnie mięśnie, o których istnieniu nie wiedziałam.  Pole dance to kawał ciężkiego chleba. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak wiele siły, zarówno fizycznej i psychicznej, trzeba mieć, żeby to trenować.  Wyobrażenia odstawcie na bok, bo są zupełnie nieprawdziwe. Rozebrane w tym sporcie być musimy, żeby nie spaść z danej figury. Czasami trzymamy się zaledwie w jednym punkcie na rurze. Wygląda na łatwe. Proszę, uwierzcie mi na słowo – NIE JEST. A o dziwo – im figura wygląda na łatwiejszą, tym trudniej się w niej „zamontować” i utrzymać.

Przedział wiekowy uczęszczających do szkoły jest niesamowity. Jest grupa dziewczynek od lat ośmiu. W grupach zaawansowanych są panie koło 50-tki. Trenują uczennice, matki, panie bizneswomen, urzędniczki i studentki. Jesteśmy różnych rozmiarów – od XS do XL. Panie XL śmigają jak szalone, często pomagając innym niewiastom. Atmosfera jest wesoła, wszystkie się cieszą, kiedy innej coś się w końcu uda zrobić. Pomagamy sobie na treningach. Nie ma wyścigu, rywalizacji albo zawiści, że ktoś coś szybciej ogarnia. Kontuzje się zdarzają, jak w każdym sporcie. To źle się zeskoczy, spadnie z rury, złamie paznokcia, obije obojczyk czy żebra. Akrobatyka wiele wymaga i daje wiele satysfakcji.

Kiedy instruktorka pokazuje nową figurę często się śmiejemy i mówimy, że jest szalona, że nie ma szans, nie zrobimy tego. Jednak za chwilę staramy się przezwyciężyć własny strach i niedowierzanie. Staramy się iść do przodu. Serdecznie polecam. Nie tylko kobietom. Znaczy… nie tyle, żeby wszyscy faceci mieli trenować pole dance – nie, nie 🙂 Ale miło by było, gdyby choć spróbowali, by odróżnić pole dance od kiepskiego striptizu.

Pole dance – love it!!!

 

2 myśli w temacie “Pole Dance.

  1. Kurcze, Pole-Dance to kawał ciężkiej pracy. Trzeba być silnym, zwinnym, mieć sporą koordynację ruchów. Nie dla mnie. Ale podziwiam wszystkich, którzy praktykują, bo to niesamowity sport i bardzo, bardzo efektowny.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zawsze można spróbować 🙂 Może ten jeden raz nie będzie ostatnim, tak jak u mnie 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close